08-01-24

O Maniuli ~*;*~

















"Mamusiu, jak Ty pięknie śpiewasz, wiesz"?

Maniulka, kochana, wspaniała... moja córeczka. Dwa lata temu oczekiwałam Jej narodzin. Wsłuchiwałam się w swój brzuch. Niepokój gonił niepokój. Czasem, jak jest mi smutno to przypominam sobie godziny kiedy próbowałam urodzić Manię. Chwilę po chwili. Wspominam ból. Szczęście, że niebawem Ją zobaczę i pewność, że ból minie. A potem Ją zobaczyłam, pocałowałam Jej czoło. Było słone i przypruszone meszkiem. To był najprawdziwszy cud. Ona. Taka maleńka.

Czasem patrząc na Maniulkę nie wierzę, że jest częścią mnie samej. Że jest ze mną na zawsze, a ja z Nią. Cokolwiek się stanie.

Patrzę codziennie w Jej oczy. I widzę w nich tyle szczęścia, tyle bezwarunkowej miłości. Chciałabym żeby zawsze na mnie tak patrzyła. Będę się starać żeby nie miała powodów do tego aby przestać we mnie wierzyć. Wiem, że na miłość dziecka trzeba sobie zasłużyć, że trzeba dbać o nią i pielęgnować ją jak każdą inną miłość, może nawet bardziej, bo jest wyjątkowa...

Czasem chciałabym się schować przed moją córeczką, bo wiem, że ona zobaczy w moich oczach smutek albo nieszczerość. Przecież znamy się tak, jak nikt nas nie zna. Wiemy o sobie więcej niż ktokolwiek. Nas łączy cały wszechświat i nic nie dzieli.

Miłość do dziecka wymaga odrobiny miłości do siebie.

Mario Greto! Kocham Cię. Uwielbiam jak śpiewasz "Zielono mi"...