08-02-25

nie o muzyce, a o podróżowaniu...

j














Radek wrócił z Tybetańskich szlaków. (Tybet jest czy go nie ma?... trudno teraz powiedzieć). Pojechał do Dolanji jako fotograf Fundacji Nyatri (http://nyatri.org/). Zarósł rudą brodą, skóra jego twarzy nabrała piaskowego koloru. On sam, gdy tylko przestąpił próg lotniska w Poznaniu ... rozchorował się na angine. Niemniej wyglądał jakby powrócił z wakacji, czego nie można powiedzieć o Joannie, która dla Fundacji Nyatri pracuje. Joanna wyglądała jakby spędziła trzy tygodnie na froncie.















Podziwiam ich. Podziwiam wszystkich, którzy zadają sobie trud i próbują uczynić świat lepszym. Podziwiam ludzi, którzy rezygnują z wygód i luksusów, przemierzają tysiące kilometrów aby wesprzeć tych, którzy wsparcia potrzebują. Podziwiam ich, bo nie oczekują poklasku ani orderów... ot tak...















Historie o Tybecie, które snują się w domu Joanny, Grażyny, Marty i Radka wzruszyłyby każdego. Opowieści o dzieciach, które zostają zupełnie same, błąkają się po ulicach, w końcu trafiają do sierocińca. Czasem znajdują ludzi z Europy, którzy, na odległość postanawiają się nimi zająć. Bywa, że "sponsorzy" dziecko odwiedzają, bywa, że prowadzą z dzieckiem korespondencję. Bywa, że rezygnują. Zapominają o dziecku, które wyczekuje znaku, dowodu na zainteresowanie ze strony "rodziców adopcyjnych".















Moje serce rozsypałoby się w pył na widok rozczarowanych, zawiedzionych oczu dziecka, które nie ma nikogo na świecie, a wciąż chce wierzyć... Pozostaje mi podróżować po krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Cóż...


Ale żeby trochę "spuścić z tonu"...wkleję zdjęcie Radeczka z gazety! Tak, tak... Radziu został Jaśnieświecącą Gwiazdą Na Himalajskim Niebie! A może artykuł jest o terrorystach... eh, Radeczku...kto to wie... Spokojnej nocy...







Wszystkie wykorzystane zdjęcia są autorstwa Radka Berenta.