crash test i książę z bajki...
ostatnio często zdarza mi się wjeżdżać samochodem w inne pojazdy oraz elementy miejskiego krajobrazu. można powiedzieć, że wykonuję swego rodzaju "crash testy". z moich doświadczeń wynika, że najmniejsze szkody odniósł Suzuki Grand Vitara, w którego wjechałam kilka dni temu oraz betonowy kwietnik, który naruszyłam w lutym. pozostałe pojazdy: Audi i BMW były mniej wytrzymałe...o płocie z siatki nie wspominając... dodam, że wszystkie samochody były na gwarancji, nowiutkie, pachnące... mniam...do schrupania...
tak mi się skojarzyło...
a jutro śpiewam recital dla Cristobala Colona, hiszpańskiego księcia, potomka Krzysztofa Kolumba. prawdziwy książę..no, no... :))))
chyba małomówna będę dziś...
o! taką piosenkę znalazłam...bo ja mam cudownych Przyjaciół...
dobrej nocy Kochani...:*
tak mi się skojarzyło...
a jutro śpiewam recital dla Cristobala Colona, hiszpańskiego księcia, potomka Krzysztofa Kolumba. prawdziwy książę..no, no... :))))
chyba małomówna będę dziś...
o! taką piosenkę znalazłam...bo ja mam cudownych Przyjaciół...
dobrej nocy Kochani...:*


Komentarze (1):
Ładnie się uśmiałam czytając tę notkę, tym bardziej, że jestem świeżym kierowcą i moje osobiste "crash testy" jeszcze przede mną! ;)
Pozdrawiam i do zobaczenia jutro w Pod Pretekstem! :)
Paulina P.
Prześlij komentarz
<< Strona główna