"gdyby nie śnieg..."
Cóż to były za dni...
W piątek i w sobotę supportowaliśmy koncerty Stacey Kent. Piękna scena w Warszawie. Duża. Majestatyczna. Cudownie zaaranżowana. Akustyka nieziemska (oczywiście duża w tym zasługa Fotis Sound:)). Mnóstwo dobrej energii. Czułam się jak małe dziecko. Byłam wzruszona, szczęśliwa i zachwycona. Kompletnie urzeczona...
W Poznaniu atmosfera zupełnie inna. Lunął deszcz na chwilę przed koncertem. I przypomniała mi się piosenka, którą usłyszałam w czwartek.. "Gdyby nie śnieg"... gdyby nie deszcz...tak sobie myślę...może byłoby pełniej, piękniej...choć ludzie mówią, że pięknie było... nie jestem obiektywna, oj nie...
Ale, ale... chyba nie mogę się nadal otrząsnąć. Stacey wspaniała. Przemiła. Poznać Ją to był prawdziwy zaszczyt...
Na wczorajszą próbę poszłam z Manią i Arkiem. Stacey jak zobaczyła Maniusie to zaczęła do Niej machać ze sceny i powiedziała do muzyków: hej! a teraz wszyscy machamy do tej małej dziewczynki... :))) Mania była zachwycona.
Oto pierwsza partia materiału zdjęciowego z prób akustycznych głownie z Warszawy CDN:
1. Soundcheck Stacey Kent
2. Soudcheck Stacey
3. Krzysztof Dys i Grzegorz Kopala
4. Garderoba, Warszawa: Anna Smołowik, Katarzyna Dąbrowska, Krzysztof Dys i Grzegorz Kopala
5. Mania na soundcheck'u Stacey w Poznaniu
6. Mania sprawdza odsłuch :)






"gdyby nie śnieg"...zaśpiewała mi w czwartek wieczorem Ania Smołowik, nigdy tej piosenki nie słyszałam...piękna... Piękny i wspaniały czas z Anią spędziłam, no i jakże niezwykle obfitujący w zaskakujące sytuacje (w tym miejscu chciałabym podziękować z całego serca Julicie, która uratowała nam sen i Michałowi, który był bardzo wytrwały wysłuchując naszych dylematów:)). Pierwszy raz w życiu pomyślałam sobie, że Warszawa to miłe miasto, w którym mogłabym mieszkać! Niewiarygodne. Rano zrobiłyśmy sobie sesje zdjęciową z "efektami"... cudownie wyszła... oto fragmenty :. Dziękuje Aniu...:








***
Wczoraj po koncercie wsiadłam w taksówkę i z pachnącym ciastem marchewkowym pojechałam do Radka, który obchodził urodziny. Zebrało się wiele osób, zaprzyjaźnionych mniej lub bardziej. I tylko jadną refleksję mam, jedno pytanie do samej siebie: kiedy, do cholery, pozwoliłam sobie na udawanie, że osoba, która wiele dla mnie znaczy nie istnieje? Od kiedy jestem altruistką? Szlag mnie trafia!
***
A za trzy dni miną trzy lata odkąd wyszłam za mąż. Dzień był piękny. My byliśmy piękni. Goście wyśmienici. Tort pyszny. Samochód błyszczący. Ksiądz mądrze mówił. Kwiaty pachniały. Muzykanci grali. Prezenty wspaniałe. Wódka i wino rzekami płynęło... Szczęście rzekami płynęło... Sukienka leży w szafie, schowana głęboko. Kartki z życzeniami, w tej samej szafie, zamknięte w pudełku, zakurzone czekają aż zbierze mi się na wspomnienia. Etola uszyta przez Mixerki czasem "gra" w teatrze, udaje skrzydła ptaka. Pamiętam, że przez jakiś czas po tej niezwykłej ceremonii, w każdą sobotę ogarniał mnie potworny żal, że już nigdy nie przeżyję takiego mistycznego wydarzenia. Tych kwiatów, tych matczynych łez, tych uśmiechów tych pocałunków Ukochanego, radości na Jego twarzy... wszyscy byli tacy piękni... Ale nikt tego dnia nie posypał nas ryżem, żadna moneta nie spadła nam na głowy. To dziwne, prawda? Wspomnień czar....




***********************************************
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
spokojnej nocy....
W piątek i w sobotę supportowaliśmy koncerty Stacey Kent. Piękna scena w Warszawie. Duża. Majestatyczna. Cudownie zaaranżowana. Akustyka nieziemska (oczywiście duża w tym zasługa Fotis Sound:)). Mnóstwo dobrej energii. Czułam się jak małe dziecko. Byłam wzruszona, szczęśliwa i zachwycona. Kompletnie urzeczona...
W Poznaniu atmosfera zupełnie inna. Lunął deszcz na chwilę przed koncertem. I przypomniała mi się piosenka, którą usłyszałam w czwartek.. "Gdyby nie śnieg"... gdyby nie deszcz...tak sobie myślę...może byłoby pełniej, piękniej...choć ludzie mówią, że pięknie było... nie jestem obiektywna, oj nie...
Ale, ale... chyba nie mogę się nadal otrząsnąć. Stacey wspaniała. Przemiła. Poznać Ją to był prawdziwy zaszczyt...
Na wczorajszą próbę poszłam z Manią i Arkiem. Stacey jak zobaczyła Maniusie to zaczęła do Niej machać ze sceny i powiedziała do muzyków: hej! a teraz wszyscy machamy do tej małej dziewczynki... :))) Mania była zachwycona.
Oto pierwsza partia materiału zdjęciowego z prób akustycznych głownie z Warszawy CDN:
1. Soundcheck Stacey Kent
2. Soudcheck Stacey
3. Krzysztof Dys i Grzegorz Kopala
4. Garderoba, Warszawa: Anna Smołowik, Katarzyna Dąbrowska, Krzysztof Dys i Grzegorz Kopala
5. Mania na soundcheck'u Stacey w Poznaniu
6. Mania sprawdza odsłuch :)


"gdyby nie śnieg"...zaśpiewała mi w czwartek wieczorem Ania Smołowik, nigdy tej piosenki nie słyszałam...piękna... Piękny i wspaniały czas z Anią spędziłam, no i jakże niezwykle obfitujący w zaskakujące sytuacje (w tym miejscu chciałabym podziękować z całego serca Julicie, która uratowała nam sen i Michałowi, który był bardzo wytrwały wysłuchując naszych dylematów:)). Pierwszy raz w życiu pomyślałam sobie, że Warszawa to miłe miasto, w którym mogłabym mieszkać! Niewiarygodne. Rano zrobiłyśmy sobie sesje zdjęciową z "efektami"... cudownie wyszła... oto fragmenty :. Dziękuje Aniu...:







***
Wczoraj po koncercie wsiadłam w taksówkę i z pachnącym ciastem marchewkowym pojechałam do Radka, który obchodził urodziny. Zebrało się wiele osób, zaprzyjaźnionych mniej lub bardziej. I tylko jadną refleksję mam, jedno pytanie do samej siebie: kiedy, do cholery, pozwoliłam sobie na udawanie, że osoba, która wiele dla mnie znaczy nie istnieje? Od kiedy jestem altruistką? Szlag mnie trafia!
***
A za trzy dni miną trzy lata odkąd wyszłam za mąż. Dzień był piękny. My byliśmy piękni. Goście wyśmienici. Tort pyszny. Samochód błyszczący. Ksiądz mądrze mówił. Kwiaty pachniały. Muzykanci grali. Prezenty wspaniałe. Wódka i wino rzekami płynęło... Szczęście rzekami płynęło... Sukienka leży w szafie, schowana głęboko. Kartki z życzeniami, w tej samej szafie, zamknięte w pudełku, zakurzone czekają aż zbierze mi się na wspomnienia. Etola uszyta przez Mixerki czasem "gra" w teatrze, udaje skrzydła ptaka. Pamiętam, że przez jakiś czas po tej niezwykłej ceremonii, w każdą sobotę ogarniał mnie potworny żal, że już nigdy nie przeżyję takiego mistycznego wydarzenia. Tych kwiatów, tych matczynych łez, tych uśmiechów tych pocałunków Ukochanego, radości na Jego twarzy... wszyscy byli tacy piękni... Ale nikt tego dnia nie posypał nas ryżem, żadna moneta nie spadła nam na głowy. To dziwne, prawda? Wspomnień czar....




***********************************************
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
...ogień wypali, wiatr rozwieje, woda obmyje...
spokojnej nocy....


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
<< Strona główna