dzieciństwo...

Dzieciństwo kojarzy mi się z letnim wieczorem. Dużo dusznego powietrza i świerszcze za oknem. Taki abstrakcyjny, sensoryczny obraz noszę w sercu.
Dzieciństwo kojarzy mi się z przechowywaną przez jedną z "podwórkowych koleżanek" szkatułeczką. W malutkim, eleganckim pudełeczku znajdowały się wszystkie skarby dziewczęcego świata. A były to rzeczy cenne i najpiękniejsze: opakowanie owocowych gum do żucia, historyjki z gumy Donald, sreberko i pudełeczko po czekoladzie przywiezionej podobno aż z Ameryki! Oprócz tego mnóstwo, świecidełek i różnorodnych drobiazgów, które dzisiaj nazwałabym kiczem.
Dzieciństwo kojarzy mi się z upalną nocą sierpniową, kiedy to ciszę przeszywało nieustające wycie strażackich syren. W powietrzu unosił się zapach palonych upałem domów. Siedzieliśmy wszyscy w pokoju. Było ciemno. Jedliśmy świeżo upieczony przez Babcię, placek drożdżowy ze śliwkami, a cisza między nami była tak straszna, że aż bezpieczna...
Dzieciństwo kojarzy mi się z Babcią i Dziadkiem, z czułością jaką sobie okazywali. Z tańcami do rana. Ze smakiem pomidorów, cebulki, koperku i ogórków małosolnych. Ze spełnianiem marzeń. Z miłością.
Dzieciństwo kojarzy mi się Prababcią, która całe życie czekała na męża nie wierząc, że zginął na wojnie. Wieczorami opowiadała historie o zabitych w lasach partyzantach, o małych Niemcach topionych przez polskie dzieci. Widziałam jak zakleja koperty adresowane do Czerwonego Krzyża i jak dostaje odpowiedź: Bolesław Hajdasz- nieodnaleziony. opowiadała, że kiedy w 1939 roku Jej mąż poszedł na wojnę i kiedy nie było żadnych wieści od niego, nocą ktoś zapukał do okna. był to stryj. Miał przestrzeloną głowę i zranione udo. Był zjawą. Pokazał jej młodego chłopca myślącego o dziecku, które niebawem miało się urodzić i o pięknej żonie, której zdjęcie trzymał blisko serca.
Dzieciństwo kojarzy mi się z zatapianiem się w skrzydła ramion ukochanego Dziadka, z jego pochyloną nad moim łóżeczkiem głową kiedy całuje swoją Lalunię na "dobranoc", w nosek, bo przecież nie można zasypiać w gniewie, ani niedopowiedzeniach i zawsze należy przed snem okazać bliskim zrozumienie i wybaczyć co złe, na wypadek, gdyby nigdy więcej miało się ich nie zobaczyć.
Dzieciństwo kojarzy mi się z placem zabaw, świeżymi pączkami, oranżadą, plastrami na kolanach, strzałkami rysowanymi na drodze, choć nie były to drogowskazy na resztę życia...
Dzieciństwo to czas spędzony w Szamotułach, w najbezpieczniejszym z domów, u Babci Basi i Dziadka Piotra.
Kiedy parę lat temu Dziadek odchodził, a wraz z Nim jakaś część mojego dzieciństwa, zdałam sobie sprawę, że właśnie w tej chwili przenikają się nasze życia, że nie można być bliżej z drugim człowiekiem niż w chwili jego narodzin i śmierci. Wówczas, szczęście, że się kochało mieszało się we mnie z rozpaczą. Cały czas myślę o tym jak bardzo by się cieszył, że mam taką wspaniałą córeńkę, mądrego męża. Kiedy się żegnaliśmy prosił żebym była szczęśliwa.
Teraz siadam z Babcią w pokoju przesyconym zapachem przeszłości,przy stole, który wchłonął niedzielny gwar. Przede mną, a za Nią całe życie. Czasem, nie mówiąc sobie o tym uciekamy do chwil kiedy byłyśmy małymi dziewczynkami...
Życie kojarzy mi się z przenikaniem wspomnień do rzeczywistości, z nieustannym pragnieniem dziecięcej wolności i beztroski, z poc
zuciem, że:
ZAWSZE WIĘCEJ JEST TEGO CO MOŻNA ZACZĄĆ, NIŻ TEGO CO WŁAŚNIE SIĘ KOŃCZY!
Oto kochani moi..
1. Bolesław Hajdasz nie poznał nawet swojej córeczki, to jedyne Jego zdjęcie jakie zostało.
2. Helena Thiel-Hajdasz moja Prababka. Kobieta, która całe życie była wierna pierwszej miłości. Silny charakter w połączeniu z ogromną samotnością. Medium.
3. Moja ukochana Babcia i Dziadziuś, i ja... na wakacjach...




Komentarze (1):
przeczytałam.....
posmutniałam....
kochana piękne wspomnienia...
Renata N.
Prześlij komentarz
<< Strona główna