wielka miłość...
podjadając avocado z tuńczykiem zastanawiam się nad istotą tzw "wielkiej miłości". czy aby na pewno wpisany jest w nią dramat i rozpacz? przemierzając historię miłosnych uniesień można by tak sądzić. patrząc na Anny Kereniny, Julie, Heloizy, Izoldy (dlaczego wymieniłam tylko kobiety?...) odnosi się wrażenie, że bez tragedii miłości nie było, ba! bez śmierci i bolesnego rozstania nie można mówić o tym, że naprawdę się kochało! Stanisław Baliński napisał: "nie ma, nie ma prawdziwej miłości bez rozstania". a ja, żując tego nieszczęsnego tuńczyka (może on kogoś bardzo kochał, jakąś piękną i namiętną miłością, ale go porwano w sieć, zabito , a gdzieś jakaś pani Tuńczykowa łzy wylewa..hmmm...) myślę sobie, że być może tzw. "wielka miłość" to po prostu ocean cierpliwości... o, i tyle... :)
biegnę z Maniusią do parku...pięknie tam rano...
to może po tych rozważaniach... Romeo i Julia - F. Zaffirellego
Miłego dnia!!!
biegnę z Maniusią do parku...pięknie tam rano...
to może po tych rozważaniach... Romeo i Julia - F. Zaffirellego
Miłego dnia!!!


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
<< Strona główna