08-08-27

ale....








Obcięłam i ufarbowałam włosy. Spotkałam się z Czarownicą. Ba! Z zaprzyjaźnioną Czarownica! Dowiedziałam się dlaczego śni mi się śmierć pewnej Osoby. Skutki poczynań poprzedniego wcielenia. Właściwie... powielam historię mojej ostatniej inkarnacji... Taka mistyczna się zrobiłam, ale nie poradzę nic na to, że na mej drodze stają ostatnio wyłącznie magiczni ludzie.

W poniedziałek do rana piłyśmy z Joszi wino. Dyskutowałyśmy o wszechświatach, o światach równoległych, buddyzmie... uwielbiam to duchowe zgłębianie. Zagłębianie się w sobie. Z Joanną nie ma kompromisów, nie ma oszustwa. Ciężko się dyskutuje z filozofem wykształconym:). Nawet Radeczek siedział dłużej niż zwykle.

Poza tym...cóż... każdego dnia coś się zmienia.

Mam wrażenie, że jest wiosna, że lata jeszcze nie było. Zupełnie go nie poczułam. Tkwię w jakimś kokonie. Nic się jeszcze nie wydarzyło. Wszystko na mnie czeka.

Wrócił Krzysztof Dys, który rezydował w Moskwie ostatnimi czasy, a to, że wrócił oznacza jedno: zabierzemy się niebawem za płytę! Co dalej, nie wiem.

Czytam książkę o Marylin Monroe. Zatrważająca i poruszająca. Historia Kobiety uwięzionej w seksualności i erotyzmie. Uzależniona od psychoanalizy. Odarta z osobowości.

Ale czytam też "Porządki miłości"... mądrość w czystej formie.

ostatnio bardzo zmęczona jestem... baaardzo...

Oddaję się w ramiona Morfeusza...

*