08-08-06

Mamolina...

Mary Oliver "Marzycielka z gór"

Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie.
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie, ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy osiągnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój,
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moją albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: TAK!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki.



Słów brakuje mi żeby opisać to, co przeżyłam ostatnimi dniami. Poznałam Kobietę, która, wiem to na pewno, zostanie moją Przewodniczką przez życie. Spędziłam kilka wieczorów w towarzystwie prawdziwie mądrych Kobiet, które otoczyły mnie miłością i troską, opieką. Zaprosiły do Kręgu Kobiet, śpiewały, tańczyły, przekazywały mądrość. Wysłały w dalszą drogę z siłą jakiej nigdy nie doświadczyłam. Moc jaka drzemie w Kobietach przechodzi z pokolenia na pokolenie. Czy zastanawiałyście się kiedyś ile kobiecych instynktów stoi za Wami? Te Kobiety potrafiły żyć. Są w każdej z Nas...

Mamolina...tam nazwała mnie Alicja Bednarska... moja Przewodniczka, Kobieta-Szamanka. Mamolina, to najczulsze określenie na dziewczynkę.


I czasem z kimś łączy nas jakaś przedziwna nić porozumienia, jakaś czułość, serdeczość... Doświadczam tego czasem. Z Anną K. mam taką ponadczasową i ponad przestrzenną więź. Jeszcze jedna taka Kobieta by się znalazła.

Coś dla Panów na pocieszenie chciałabym napisać...hmmm....może czas żebyście i Wy poszukali wspólnoty, drogi do innych mężczyzn...


Czarownice! Dziękuję Wam!!! Alicjo, Aniu K., Olu, Ewo, Basiu, Aniu W., Marzeno, Zosiu, Magdo, Zysiu, Madziu, Dorotko, Urszulo, Elu... zawsze w moim sercu....


A teraz jadę do Sopotu... do zobaczenia w Atelier na plaży...