Obcięłam i ufarbowałam włosy. Spotkałam się z Czarownicą. Ba! Z zaprzyjaźnioną Czarownica! Dowiedziałam się dlaczego śni mi się śmierć pewnej Osoby. Skutki poczynań poprzedniego wcielenia. Właściwie... powielam historię mojej ostatniej inkarnacji... Taka mistyczna się zrobiłam, ale nie poradzę nic na to, że na mej drodze stają ostatnio wyłącznie magiczni ludzie.
W poniedziałek do rana piłyśmy z Joszi wino. Dyskutowałyśmy o wszechświatach, o światach równoległych, buddyzmie... uwielbiam to duchowe zgłębianie. Zagłębianie się w sobie. Z Joanną nie ma kompromisów, nie ma oszustwa. Ciężko się dyskutuje z filozofem wykształconym:). Nawet Radeczek siedział dłużej niż zwykle.
Poza tym...cóż... każdego dnia coś się zmienia.
Mam wrażenie, że jest wiosna, że lata jeszcze nie było. Zupełnie go nie poczułam. Tkwię w jakimś kokonie. Nic się jeszcze nie wydarzyło. Wszystko na mnie czeka.
Wrócił Krzysztof Dys, który rezydował w Moskwie ostatnimi czasy, a to, że wrócił oznacza jedno: zabierzemy się niebawem za płytę! Co dalej, nie wiem.
Czytam książkę o Marylin Monroe. Zatrważająca i poruszająca. Historia Kobiety uwięzionej w seksualności i erotyzmie. Uzależniona od psychoanalizy. Odarta z osobowości.
Ale czytam też "Porządki miłości"... mądrość w czystej formie.
18.08. zaśpiewałam koncert, właściwie krótki recital dla TVP. Miłe to przedsięwzięcie. Na scenie towarzyszyli mi moim zacni Koledzy: Grzegorz Kopala i Marcin Chenczke. Na fortepianie wyjątkowo zagrał wybitny pianista Piotr Kałużny...pięknie, nastrojowo...
Przyznam, że w wyniku stresu zapomniałam o obecności kamer. A może duch miejsca, dużo dobrej energii...piękne światła... no...wzruszona byłam...
Przez te wszystkie lata śpiewania smutków zatraciłam trzeźwy ogląd na to czy piosenka jest "wesoła" czy "smutna". Kiedy mi się wydaje, że zagraliśmy dość żywo, to i tak ktoś mówi, że smuto... Może ja tę nostalgię mam w głosie? Piotr Kałużny zagrał niesamowicie, powiedziałabym nawet, że Panowie zagrali bardzo "do przodu". No...nic... telewizja będzie miała piękny materiał na długie listopadowe dni... :)))
Dodać muszę, że wszyscy z "telewizora" byli bardzo mili. Pani Magda Bielecka bardzo, bardzo energiczna i energetyczna... Pani Iwonka makijażystka cudo... No i Panowie operatorzy, oświetleniowcy mili bardzo...
Koncert ten był ważny nie tylko ze względów telewizyjnych, ale też dlatego, że pierwszy raz zagraliśmy dwa nowe utwory, bardzo mi drogie i bliskie z muzyką Pawła Lucewicza. "Wyspa"... opowiada o miejscu, które dla mnie zniknęło chyba na zawsze... miejscu, za którym czaesm bardzo tęsknię... I "Kołysanka dla Dziewczynki"...utulanka dla Dużych Dziewczynek...
No i cóż więcej... przyszły moje ulubione Czarownice. Zasiadły w pierwszym rzędzie i dały tyle ciepła, że choć wieczór nie należał do najcieplejszych, ja miałam na sobie cieniutką sukienkę, było mi jak w upalne południe na plaży w Sopocie.
Dziękuję za obecność Wszystkim :)
No i przyznam, że "after party" było imponujące:). Mario, Motyl, Madzia...dzięki. Zosi dziękuję szczególnie ;).
Dziś choć szczęśliwa, to jednak zmęczona, postanowiłam pójść wcześniej spać. Posłucham muzyki..
A w niedzielę zapraszam wszystkich na koncert dla Gruzji organizowany przez Prezydenta Miasta Poznania. Plac Wolności, godz. 15:00, niedziela.
niektórzy przychodzą po to aby odejść...czyli list do Przyjaciółki
Kochana Przyjaciółko.
Kiedy siedziałyśmy i piłyśmy herbatę zapytałaś kim dla mnie Jesteś. Czy jedną z wielu otaczających mnie osób? Czy kimś wyjątkowym? Dlaczego nigdy nie piszę o Tobie choć znamy się 16 lat. Tyle lat... wiesz o mnie więcej niż ja sama o sobie. Potrafisz utulić w rozpaczy jak nikt inny. Parzysz bardzo dobrą herbatę, czerwoną. W moich chwilach zwątpienia podtrzymujesz mnie kiedy upadam i nie pozwalasz zejść z wyznaczonej drogi.
Pamiętam jak pojechałaś ze mną do szpitala, jak trzymałaś mnie za rękę kiedy byłam pewna, że umrę.
Pamiętam jak w wakacje przychodziłaś wysłuchać moich opowieści...godzinami siedziałyśmy z kubkami herbaty w dłoniach...
Pamiętam jak bardzo Cię zawiodłam tyle razy... niestety nie Ciebie jedną...
Przez te wszystkie lata mówiłaś mi, że mam żyć w zgodzie ze sobą, Ty tak żyjesz...
Jutro zaśpiewam piosenki, które dla mnie napisałaś... są piękne...
Kasiu Pakuło, cudowna, mądra Kobieto... dziękuję Ci, że Jesteś przy mnie...
Z miłością.
L.
PS. I tak sobie pomyślałam, że niektórzy ludzie przychodzą po to żeby odejść, Ty jesteś...
Muszę kończyć ten list do Ciebie, bo idę na obiad do znajomych :)))))))))) (Ty ten uśmiech znasz ;))) Do jutra Kochana!!!
Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie. Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu. Nie obchodzi mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą, Która przywróci ci życie. Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca. Chcę wiedzieć, czy osiągnęłaś głębi swego smutku Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo, Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem. Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój, Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić. Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej, Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek. Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa. Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy; Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania. Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia I na nim właśnie oprzeć swoje życie. Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moją albo swoją i nadal, Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: TAK! Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy. Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy, Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci. Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś. Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się. Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś. Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi. Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie Odpowiada ci to towarzystwo W chwilach pustki.
Słów brakuje mi żeby opisać to, co przeżyłam ostatnimi dniami. Poznałam Kobietę, która, wiem to na pewno, zostanie moją Przewodniczką przez życie. Spędziłam kilka wieczorów w towarzystwie prawdziwie mądrych Kobiet, które otoczyły mnie miłością i troską, opieką. Zaprosiły do Kręgu Kobiet, śpiewały, tańczyły, przekazywały mądrość. Wysłały w dalszą drogę z siłą jakiej nigdy nie doświadczyłam. Moc jaka drzemie w Kobietach przechodzi z pokolenia na pokolenie. Czy zastanawiałyście się kiedyś ile kobiecych instynktów stoi za Wami? Te Kobiety potrafiły żyć. Są w każdej z Nas...
Mamolina...tam nazwała mnie Alicja Bednarska... moja Przewodniczka, Kobieta-Szamanka. Mamolina, to najczulsze określenie na dziewczynkę.
I czasem z kimś łączy nas jakaś przedziwna nić porozumienia, jakaś czułość, serdeczość... Doświadczam tego czasem. Z Anną K. mam taką ponadczasową i ponad przestrzenną więź. Jeszcze jedna taka Kobieta by się znalazła.
Coś dla Panów na pocieszenie chciałabym napisać...hmmm....może czas żebyście i Wy poszukali wspólnoty, drogi do innych mężczyzn...
Czarownice! Dziękuję Wam!!! Alicjo, Aniu K., Olu, Ewo, Basiu, Aniu W., Marzeno, Zosiu, Magdo, Zysiu, Madziu, Dorotko, Urszulo, Elu... zawsze w moim sercu....
A teraz jadę do Sopotu... do zobaczenia w Atelier na plaży...
Genialne połączenie sztuk wszelakich i ducha, który w Narodzie nie zginął.
Afterparty wypadło nad wyraz dziwacznie. Towarzystwo wyśmienite. Anna S. okazała się nie z tego kraju (no way!), Leszek Możdżer był szczęśliwy, bo wszystko mu świetnie poszło, Marcin Liber poczuł jak kamień spada mu z serca, Huncwot.com choć zniesmaczony to szczęśliwy. A Ola B. nie lubi lansu...;). Ja... bardzo, bardzo spokojna... uff...